Czasami mamy wrażenie, że o własnej psychice wiemy już niemal wszystko. Przeczytaliśmy dziesiątki książek, potrafimy bezbłędnie nazwać źródła naszych lęków, a mechanizmy obronne czy schematy z dzieciństwa rozumiemy na poziomie czysto logicznym. A jednak, gdy przychodzi moment próby – stresujący dzień w pracy, trudna rozmowa czy nagły kryzys – z zaskakującą łatwością wpadamy w te same, stare tory, mimo że staraliśmy się zmienić swoje życie.
Dlaczego sama świadomość i czysty intelekt to często za mało, by w naszym życiu zaszła trwała zmiana? Gdzie leży granica między rozumieniem problemu a realnym ukojeniem emocji? O tym rozmawialiśmy z Paulą Głowacką – hipnoterapeutką, praktyczką EFT, nauczycielką Yin jogi
Redakcja: Wielu z nas ma świetnie przeanalizowane swoje problemy – przeczytaliśmy mnóstwo książek, wiemy, z czego wynikają nasze lęki czy brak pewności siebie, a mimo to w kryzysowym momencie i tak reagujemy po staremu. Dlaczego sama świadomość problemu to za mało, żeby w naszym życiu zaszła realna zmiana?
Paula Głowacka: Bo wiedzieć, dlaczego tak reaguję, a umieć zareagować inaczej w trudnym momencie, to dwie różne rzeczy. Możesz rozumieć, skąd bierze się twój lęk przed odrzuceniem, a mimo to zgadzać się na coś wbrew sobie, bo boisz się, że ktoś odejdzie.
W stresie łatwiej wracamy do dobrze znanych, utrwalonych reakcji. Samo przeczytanie książki czy zrozumienie swojego schematu nie sprawia, że przestaje się on uruchamiać. Potrzebujemy jeszcze nauczyć się rozpoznawać go w danej chwili i stopniowo ćwiczyć inną odpowiedź.
Świadomość jest więc ważnym początkiem. Dalej potrzebujemy przestrzeni na emocje, kontaktu z własnymi potrzebami i nowych doświadczeń. Jeśli przez lata milczałam, żeby uniknąć konfliktu, potrzebuję doświadczyć, że mogę wyrazić swoje zdanie i poradzić sobie z reakcją drugiej osoby. Tak wiedza zaczyna przekładać się na zmianę.
R: Kiedy mówimy, że przekonania sterują naszym życiem, co dokładnie dzieje się w naszych głowach? Jak to możliwe, że jakaś jedna myśl czy doświadczenie z przeszłości potrafi tak mocno ustawić całe nasze dorosłe wybory i relację z samym sobą?
PG: Przekonania są trochę jak filtr, przez który patrzymy na siebie i świat. Wpływają na to, co zauważamy, jak interpretujemy sytuacje i czego się spodziewamy. Jeżeli noszę w sobie przekonanie „nie jestem wystarczająca”, mogę każde niepowodzenie traktować jako jego potwierdzenie. A kiedy ktoś mnie doceni, pomyślę: „Mówi tak z grzeczności”.
Powstaje pewne koło: obawiam się oceny, więc nie pokazuję swojej pracy. Przez to nie mam okazji sprawdzić, czy moja obawa się potwierdzi. Przekonanie pozostaje ze mną, bo brakuje doświadczeń, które mogłyby je podważyć.
Nie zawsze stoi za nim jedno wielkie wydarzenie. Czasem to wiele drobnych doświadczeń i powtarzanych komunikatów. Jako dzieci próbujemy zrozumieć, co zapewnia nam uwagę, akceptację czy bliskość. Możemy wyciągnąć wniosek: „Jestem ważna tylko wtedy, gdy jestem grzeczna i nie sprawiam problemów”. Z czasem taki wniosek zaczynamy traktować jak fakt o sobie, choć nie jest obiektywną prawdą.
R: Jeśli sam intelekt i logiczne tłumaczenie sobie: „od dziś myślisz o sobie dobrze” nie działają, to gdzie właściwie trzeba uderzyć? Jak zejść poziom niżej – do podświadomości czy emocji – żeby ta zmiana wreszcie „zaskoczyła”?
PG: Zaczęłabym od ciekawości wobec tego, co się pojawia. Kiedy mówię sobie: „Mam prawo odmówić”, a jednocześnie czuję ścisk w brzuchu, warto się zatrzymać. Czego się obawiam? Że kogoś rozczaruję? Samo powtarzanie wspierającego zdania może nie wystarczyć, jeśli odmowa nadal kojarzy mi się z zagrożeniem.
Jak zejść do poziomu niżej? Poprzez praktykowanie uważności, obecności i medytację możemy zacząć lepiej zauważać, co dzieje się w naszym wnętrzu – jakie myśli wracają, jakie emocje się pojawiają i jak reaguje na nie ciało. Na co dzień często działamy automatycznie, więc potrzebujemy chwili zatrzymania, żeby dostrzec te reakcje.
Możemy też praktykować EFT, które świetnie sprawdza się w sytuacjach nagłych, ale też jako nasza codzienna wspierająca rutyna.
Zmianę wzmacniamy też poprzez nowe doświadczenia. Jeśli dotąd czułam, że muszę zasługiwać na akceptację, zaczynam małymi krokami sprawdzać, jak to jest wyrazić własne zdanie czy poprosić o pomoc. Wtedy wspierające przekonanie przestaje być tylko zdaniem, które sobie powtarzam, bo zaczynam doświadczać, że mogę postąpić inaczej i sobie z tym poradzić.
R: Właśnie w tym miejscu pojawia się przestrzeń na głębszą pracę, np. przez ciało, podświadomość czy emocje. Jak w praktyce wyglądają metody, które pozwalają przeskoczyć ten opór i zmienić przekonanie na poziomie, do którego sama logika nie ma dostępu?
PG: W hipnoterapii korzystamy ze skupienia uwagi, wyobraźni i kontaktu z emocjami. W swojej pracy wykorzystuję między innymi pracę z wewnętrznym dzieckiem. To sposób pracy z uczuciami, potrzebami i znaczeniami związanymi z wcześniejszymi doświadczeniami.
Szukamy możliwych źródeł trudności i przyglądamy się związanym z nimi przekonaniom. Czasem pojawia się jedno ważne doświadczenie, czasem kilka. Za dzisiejszą trudnością może stać na przykład przekonanie: „Muszę zasłużyć na miłość” albo „Moje potrzeby nie są ważne”. Nie zakładamy jednak z góry, że każdy problem ma jedno źródło w dzieciństwie.
Ważne jest pozostawanie zakotwiczonym w teraźniejszości. Przyglądamy się wspomnieniu z perspektywy dorosłej osoby, ze świadomością, że teraz jesteśmy tutaj. Pracujemy z jego obecnym przeżywaniem i znaczeniem.
Dajemy przestrzeń uczuciom i potrzebom, które wcześniej mogły zostać niezauważone. Uczymy się odpowiadać na nie ze zrozumieniem i wsparciem. To może pomóc zmieniać ograniczające przekonania na bardziej wspierające. Następnie szukamy konkretnych sposobów, żeby tę zmianę wzmacniać w codziennym życiu.
R: Po czym człowiek poznaje, że z etapu „wiem, na czym polega mój problem” przeszedł wreszcie do etapu „ja naprawdę żyję i wybieram inaczej”? Jak wygląda ta nowa codzienność, gdy stare przekonanie puszcza?
PG: Często po drobnych sytuacjach. Wcześniej ktoś nie odpisał, a ty przez pół dnia zastanawiałaś się, co zrobiłaś źle. Teraz zauważasz niepokój, ale dopuszczasz też inne wyjaśnienia i potrafisz wrócić do swoich spraw. Odmawiasz i choć czujesz dyskomfort, nie wycofujesz od razu swojej decyzji. Popełniasz błąd i nie robisz z niego dowodu, że jesteś beznadziejna.
Ważnym znakiem zmiany jest większa elastyczność. Pomiędzy tym, co się wydarza, a twoją reakcją pojawia się przestrzeń na wybór. Możesz poczuć znajomy lęk i mimo niego zrobić coś zgodnego ze swoimi potrzebami.
Zmiana nie musi oznaczać, że trudne emocje znikną. Trudne emocje są częścią naszej egzystencji. Możesz jednak inaczej je rozumieć, łagodniej się wtedy traktować i szybciej odzyskiwać równowagę. Stare reakcje mogą wracać, szczególnie w stresie, i to samo w sobie nie przekreśla postępów. Patrzymy na to, jak funkcjonujesz na przestrzeni czasu: czy częściej zabierasz głos, podejmujesz decyzje, stawiasz granice i pozwalasz sobie być sobą.
R: Dziękuję za tę inspirującą rozmowę i pokazanie, że prawdziwa zmiana zaczyna się tam, gdzie kończy się sama teoria.
Zdjęcie: Gemini

Zobacz także:
