Nie każde dzieciństwo daje poczucie bezpieczeństwa. Dla wielu osób dom rodzinny nie był miejscem stabilności. Był przestrzenią napięcia, lęku, ciszy pełnej niewypowiedzianych emocji albo chaosu, w którym trzeba było nauczyć się przetrwać. Dorastanie w rodzinach z problemem uzależnień, przemocy emocjonalnej czy braku granic zostawia ślad, który nie znika wraz z dorosłością.
Traumy i rany z dzieciństwa nie „mijają z czasem”. One zmieniają formę. Zaczynają wpływać na nasze relacje, wybory życiowe, poczucie własnej wartości oraz sposób, w jaki traktujemy samych siebie.
Dzieci, które musiały być dorosłe
Wielu dorosłych, którzy dziś zmagają się z chronicznym napięciem, trudnościami w relacjach, poczuciem winy czy wewnętrzną pustką, w dzieciństwie pełniło role, których nigdy nie powinno im się przypisywać. Byli „rozsądni”, „odpowiedzialni”, „niewidzialni”. Często opiekowali się emocjonalnie rodzicami albo uczyli się, że ich potrzeby są mniej ważne.
Taka adaptacja była konieczna, ale jej cena w dorosłym życiu bywa ogromna. Osoby z doświadczeniem DDA bardzo często:
- nie potrafią stawiać granic,
- czują się odpowiedzialne za emocje innych,
- boją się odrzucenia i samotności,
- żyją w stanie ciągłej czujności, nawet gdy nic obiektywnie złego się nie dzieje.
Ten mechanizm opisuję w książce Życie bez korzeni – historii o dorastaniu bez bezpiecznych fundamentów i o dorosłości, która długo była próbą zasłużenia na spokój, miłość i akceptację.
Muszę być silna – przekonanie, które niszczy od środka
Jednym z najbardziej bolesnych skutków traumy z dzieciństwa jest wewnętrzny przymus bycia silną za wszelką cenę. Kobiety mówią: „nie mogę się rozsypać”, „muszę dać radę”, „inni mają gorzej”. To nie jest siła – to mechanizm obronny.
W e-booku Nie musisz być silna cały czas pokazuję, że prawdziwa odporność zaczyna się dopiero wtedy, gdy pozwalamy sobie na słabość, emocje i proszenie o pomoc. Przymus bycia silną bardzo często prowadzi do wypalenia, depresji, chorób psychosomatycznych i trwania w relacjach, które ranią.
Dlaczego tak trudno odejść z toksycznej relacji?
Traumy z dzieciństwa sprawiają, że wiele osób w dorosłości nieświadomie wybiera relacje, które powielają znane schematy. Toksyczny związek bywa bolesny, ale… znajomy. A to, co znajome, bywa mylone z miłością.
Osoby wychowane w chaosie:
- mylą napięcie z bliskością,
- usprawiedliwiają przemoc emocjonalną,
- wierzą, że miłość trzeba „wytrzymać”,
- boją się odejść, bo samotność wydaje się jeszcze straszniejsza.
O tym, dlaczego odejście bywa tak trudne i jak zrobić je bez poczucia winy, piszę w e-booku Jak odejść od toksycznej relacji. To nie słabość zatrzymuje ludzi w destrukcyjnych związkach, lecz trauma przywiązania i brak wzorców zdrowej relacji.
Głos kobiet, które pytają: „jak żyć inaczej?”
Po moim udziale w programie Onet Rano otrzymałam dziesiątki wiadomości od kobiet, które po raz pierwszy zobaczyły swoje życie nazwane wprost. Po emisji wywiadu w Radio Islander zaczęły pisać także kobiety z Polski. Wiele z nich zadawało to samo pytanie: „Jak żyć inaczej?„.
To pytanie powraca również w codziennych rozmowach – podczas konsultacji, ale też w zwykłych wiadomościach na Messengerze. Piszą kobiety w kryzysie, w chaosie emocjonalnym, często po kolejnej nieudanej relacji lub w momencie, gdy czują, że już dłużej nie wytrzymają. Bardzo często słyszę wtedy: „Pierwszy raz ktoś dokładnie wie, co czuję„.
Wiem – bo znam ten stan od środka. Rozumiem zagubienie, brak punktu odniesienia, życie w ciągłym napięciu i poczuciu, że „coś ze mną jest nie tak”. W pracy z osobami DDA nie zaczynam od rad. Zaczynam od zrozumienia i nazwania tego, co przez lata było niewidzialne. Dopiero wtedy możliwa jest realna zmiana.
Od osobistej historii do systemowej pomocy
To doświadczenie stało się impulsem do założenia organizacji Powrót do Siebie, która wspiera kobiety z doświadczeniem traumy, przemocy, uzależnień w rodzinie i toksycznych relacji. Powrót do Siebie to przestrzeń, w której mówimy jasno: to, co przeżyłaś, miało wpływ. Ale nie musi definiować całego Twojego życia.
Uzdrowienie nie polega na zapomnieniu dzieciństwa. Polega na zrozumieniu, jak nas ukształtowało i na świadomym wyborze innej drogi. Rany z dzieciństwa nie są wyrokiem. Są sygnałem. A sygnały, jeśli zostaną usłyszane, mogą stać się początkiem prawdziwego życia – życia, które nie jest już tylko reakcją na przeszłość.
Zdjęcie: Caleb Woods on Unsplash

