Znasz ten stan, kiedy patrzysz na swoją listę zadań i… nic. Zero mocy; Zero chęci. Zero „ciągu do życia”. I choć w głowie pojawia się automatyczne: „No tak, znowu jestem leniwa”, gdzieś pod tym wszystkim czujesz, że to nieprawda. Że to nie jest Twoja natura. Że Ty kiedyś miałaś energię, lekkość, pomysły, działanie. Tylko gdzieś po drodze… zgasłaś.
Chcę Ci dziś powiedzieć coś ważnego, bardzo ważnego: nie jesteś leniwa. Jesteś wyczerpana. I odłączona od siebie na tak głębokim poziomie, że ciało i dusza zaczynają krzyczeć stop.
I to nie jest powód do wstydu – to sygnał. Sygnał, że coś w Twoim życiu potrzebuje troski, odzyskania, zaopiekowania.
Lenistwo jest wyborem. Przemęczenie jest konsekwencją
Lenistwo to świadoma rezygnacja: „nie chce mi się i tyle”. Przemęczenie to stan, w którym Twoje zasoby są tak naruszone, że nawet jeśli bardzo chcesz… ciało nie dowozi. Problem polega na tym, że wiele kobiet myli jedno z drugim. Bo tak nas wychowano.
- Bądź silna.
- Nie przesadzaj.
- Każdy jest zmęczony.
- Trzeba robić swoje.
- Dasz radę, przecież zawsze dawałaś.
I tak latami ignorujemy napięcia, sygnały i własne granice, aż w końcu organizm robi to, co robi każdy przeciążony system: wyłącza niektóre funkcje, żeby przetrwać. I nagle nie masz siły nawet na rzeczy, które kiedyś były dla Ciebie naturalne.
To nie jest lenistwo.
To alarm.
Kiedy kobieta mówi „jestem leniwa”, ja słyszę zupełnie coś innego
Słyszę:
- Nie odpoczywam tak długo, że już nie wiem, jak to się robi.
- Noszę w sobie napięcia, które stały się tłem mojego życia.
- Dźwigam za dużo, ale nie wiem, jak odłożyć.
- Boję się prosić o pomoc.
- Nie słyszę, czego potrzebuję, bo zawsze słuchałam innych.
- Wiem, że powinnam zwolnić, ale boję się, że wszystko mi się rozsypie.
W tym wszystkim nie ma NIC z lenistwa. Jest za to zmęczenie materiału – psychicznego, emocjonalnego, duchowego. I to zmęczenie nie minie z kolejną kawą, motywacyjnym cytatem ani „weź się w garść”.
Bo nie brak Ci garści. Brak Ci… powrotu do siebie.
Jak rozpoznać, że to nie lenistwo, a odłączenie od siebie?
Najczęstsze sygnały:
- Czujesz, że powinnaś działać, ale ciało mówi „nie” – Myśli biegną, pomysły są, ale wewnętrznie wszystko jest jakby spowolnione, ciężkie, zamglone.
- Masz niską tolerancję na stres, dźwięki i bodźce – To klasyczne przeciążenie układu nerwowego. Nie jesteś w stanie „przyjąć więcej”.
- Nie czujesz radości z rzeczy, które kiedyś były oczywiste – To znak, że Twoje zasoby emocjonalne są na minusie.
- Trudno Ci podjąć decyzję nawet w prostych sprawach – Nie dlatego, że nie umiesz, tylko dlatego, że Twoje „wewnętrzne centrum dowodzenia” jest przeciążone.
- Masz ochotę tylko na sen, serial, ciszę, wycofanie – To naturalna potrzeba regeneracji, a nie oznaka „nic-nie-robię-i-jestem-bezużyteczna”.
- Wszystko wymaga wysiłku, nawet rzeczy drobne – To efekt, gdy Twoje energetyczne baterie są tak niskie, że ciało przechodzi w tryb „oszczędzania”.
Brzmi znajomo?
Skąd się bierze to odłączenie?
Najczęściej z jednego: z życia w ciągłym trybie przetrwania.
Kiedy biegasz, dowozisz, pomagasz, udowadniasz, wspierasz, „ogarniasz”, wypełniasz role… i ani przez sekundę nie zatrzymujesz się, żeby zapytać:
- czuję się z tym dobrze?
- tego naprawdę chcę?
- to jest moje?
- jakie są moje potrzeby?
- co na ten moment jest dla mnie ważne?
Jeśli tego nie robisz – nawet przez lata – tracisz kontakt z najcenniejszym kompasem: sobą. I kiedy ten kontakt zanika, ciało zaczyna działać „wbrew”, ponieważ nie ma już z czego dawać.
Co możesz zrobić, żeby wrócić do siebie?
Nie cudowne metody. Nie radykalne zmiany życia w tydzień. Tylko powrót do podstaw, które naprawdę leczą:
- Pozwól sobie nie działać – Brzmi banalnie, ale to jeden z najtrudniejszych kroków. Świadomie: odkładasz, zwalniasz, odpuszczasz. Nie z lenistwa, tylko z troski.
- Nazywaj swoje potrzeby – Zadaj sobie najprostsze pytanie: „Czego potrzebuję TERAZ?”. Odpowiedzi mogą być zaskakujące – czasem to cisza, czasem bliskość, czasem zmiana pracy, a czasem… święty spokój.
- Zadbaj o ciało, zanim poprosisz je o więcej – Sen. Woda. Spokój. Oddech. To nie fanaberie. To fundamenty.
- Przestań karać się wymaganiami – Nie musisz być produktywna codziennie. Twój cykl, Twoje emocje, Twoje tempo – to jest naturalne, nie „niewystarczające”.
- Odetnij się od narracji „powinnam” – Powinnam działać; powinnam być energiczna; powinnam ogarniać. Nie. Masz prawo mieć gorszy czas, masz prawo odpocząć, masz prawo się zatrzymać.
- Szukaj kontaktu z tym, co Cię ożywia – Czasem wracamy do siebie nie wielkimi decyzjami, tylko drobnymi rytuałami: spacerem, muzyką, pisaniem, rozmową, modlitwą, ciszą, twórczością.
Nie jesteś leniwa. Jesteś ważna
Kiedy kobieta zaczyna swoją podróż od uznania: „To nie moja wina, że jestem wyczerpana. To sygnał, że zasługuję na opiekę” – wtedy wraca do życia. Do energii, do działania, do pasji. Bo kobieta zadbana wewnętrznie – błyszczy naturalnie.
Nie dlatego, że ma nieskończone zasoby. Ale dlatego, że nauczyła się słyszeć siebie.
I Ty też możesz. To jest droga nie do „produktywności”, ale do powrotu do własnego serca. Bo prawda jest prosta i uwalniająca: nie jesteś leniwa. Po prostu zbyt długo byłaś dzielna.
Zobacz także:
Gdy czujesz, że coś jest nie tak… ale nie umiesz tego nazwać
Poszerzanie świadomości – klucz do życia w zgodzie, prawdzie i pełni
